USD
42.85 UAH ▼0.74%
EUR
51.24 UAH ▲1.41%
GBP
59.17 UAH ▲2.08%
PLN
12.19 UAH ▲1.5%
CZK
2.11 UAH ▲1.38%
Świat światopogląd rekrutów zmienia się, gdy widzą wewnętrzne braterstwo i posta...

„Horror i śmierć”: Oficer sił zbrojnych wyjaśnił, dlaczego mężczyźni boją się mobilizacji (wideo)

Świat światopogląd rekrutów zmienia się, gdy widzą wewnętrzne braterstwo i postawę dowódcy i wojownika. Major sił zbrojnych Maxim Zhorin zapewnił, że w ich brygadzie mogą komunikować się na równej pozycji. Zastępca dowódcy trzeciej osobnej brygady szturmowej sił zbrojnych Ukrainy Maxim Zhorin uważa, że ​​obywatele boją się mobilizacji, ponieważ obawiają się, że jeszcze nie wiedzą. Poinformował to w wywiadzie dla TSN. UA. „Zanim oni (zmobilizowani - wyd.

) Dotrzymają w nich armii, istnieje obawa przed tym, czego nie wiedzą. Nie wiedzą, co w ogóle czekają” - powiedział Maxim Zhorin. Według niego cywile wyobrażają sobie wojnę „jako solidny horror i śmierć”. Georin zauważył, że może to być „gdzieś”, ale wojsko postrzegają to zupełnie inaczej. Podkreślił również, że rekruci zmieniają swoje podejście do życia, gdy wchodzą do personelu 3. OSHBR.

W szczególności ich perspektywa zmienia się, gdy widzą wewnętrzne braterstwo i postawę dowódcy i wojownika. „Mamy dowódcę i wojownika, nie są ludźmi z różnych światów, są ludźmi z tego samego świata. Mamy dowódcę pierwszego spośród równych, a nie osobą, do której nie można się zbliżyć”, główny z sił zbrojnych wyjaśnione. Zastępca dowódcy 3.

OSHBA dodał, że w ich brygadzie mogą komunikować się na równych liczbach, zbliżają się do inicjatyw dowódcy, a dowódca może przyjść z prośbami lub pomysłami dla starszego szefa. W rezultacie wewnętrzna atmosfera tworzy fundament, aby przekształcić ją w pole bitwy. Przypomniemy, że 14 stycznia posła Elena Moshenets stwierdziła, że ​​w nowym rachunku mobilizacji będzie szczególnie uważane za pobór osób niepełnosprawnych.

<p> Lekarz zapewnia pomoc podczas ostrzału. Batalion Stugna </p>...
Ponad miesiąc temu
Ukraiński lekarz zapewnia wojsko podczas ostrzeżenia
By Simon Wilson