USD
44.91 UAH ▲0.21%
EUR
51.46 UAH ▼0.77%
GBP
59.4 UAH ▼1.18%
PLN
12.08 UAH ▼1.11%
CZK
2.12 UAH ▼0.99%
Do rozpowszechnienia: w ostatnich dniach zdjęcia i filmy wykonane na rosyjskim t...

Rosyjskie wojska otrzymały niebezpieczny RSSD od DPRK: to, co wiadomo o systemie typu 75 (wideo)

Do rozpowszechnienia: w ostatnich dniach zdjęcia i filmy wykonane na rosyjskim terenie szkoleniowym zaczęły pojawiać się w otwartych źródłach, które odnotowały obliczenia z północnokoreańskim typem 75. Oczywiście jednostki sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej właśnie zaczęły opanować te systemy, co może wskazywać na przybycie nowej partii broni z KRLD. Szczególną uwagę zwrócono na wizerunek najbardziej reaktywnych skorup.

Jak zauważyli obserwatorzy Express, oprócz standardowej fragmentacyjnej amunicji, oznaczonej jako „RSZO-107-DF”, zarejestrowano pociski nieznanego typu z etykietą „RSZO-107-E”. Zewnętrzne różnice między nimi są zauważalne: fragmentacja i pocisk fuguralny mają bardziej spiczastą głowę, a nieznana, nniejsza tępa. Analitycy uważają, że nowy rodzaj amunicji może być opcją kasety, której nie zgłoszono wcześniej tego RSSU.

Dokumentacja systemu odnosi się do cech subbovinerii: w jednym pocisku odrzutowym można umieścić do 15 subbovitas o kalibru 36 mm, każdą masę 284 g, z czego 43 g spada na substancję wybuchową. Subbosta są wyposażone w system samokontroli z opóźnieniem 15 sekund po aktywacji, a ich prawdopodobne testy pancerne wynosi około 40 mm.

Materiały metodologiczne wspominają również o obecności detonatora z mechanizmem timera, który potwierdza możliwość wybuchu powietrza w celu otwarcia wypełnienia kasety. „Jeśli uzbrojenie Federacji Rosyjskiej naprawdę mają kaseta reaktywne, to typ 75 jest znacznie bardziej niebezpieczny niż przy zwykłych fragmentach i zbiegach odrzutowych”-podsumowali eksperci. Północna Koreańska Koreańska RSSV przypomina, że ​​w Rosji 22 kwietnia 2025 r.

<p> Lekarz zapewnia pomoc podczas ostrzału. Batalion Stugna </p>...
Ponad miesiąc temu
Ukraiński lekarz zapewnia wojsko podczas ostrzeżenia
By Simon Wilson