Przemówienie Prezydenta Ukrainy w czwartą rocznicę rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę
W tym biurze, w tym małym pomieszczeniu w bunkrze na Bankowej, tu na początku wojny odbyłem swoje pierwsze rozmowy ze światowymi przywódcami. Rozmawiałem tutaj z prezydentem Bidenem i właśnie tutaj usłyszałem: „Włodzimierz, istnieje zagrożenie, musisz pilnie opuścić Ukrainę. Jesteśmy gotowi w tym pomóc”. A ja tu odpowiedziałem, że potrzebuję broni, a nie taksówki. I nie dlatego, że wszyscy jesteśmy tacy nieustraszeni i nieustępliwi.
Wszyscy jesteśmy żywymi ludźmi i tego dnia wszyscy, wszyscy Ukraińcy, byliśmy przestraszeni i zranieni, wielu było zszokowanych, wielu nie wiedziało, co powiedzieć, ale w pewnym sensie… na jakimś niewidzialnym poziomie wszyscy wiedzieliśmy, że nie mamy drugiej Ukrainy. To jest nasz dom i wszyscy wiedzieliśmy, co trzeba zrobić. To był taki wybór. Wyboru, którego dokonały wówczas miliony Ukraińców i Ukraińców.
Nasi ludzie nie podnieśli białej flagi, ale bronili niebiesko-żółtej. A okupanci, myśląc, że powitają ich kolejki z kwiatami, zobaczyli kolejki w komisariacie wojskowym. Nasi ludzie wybrali opór. A nasi żołnierze - byli silni, a cywile bronili miast, bronili naszych wiosek, ulic, podwórek, zwykli ludzie, absolutnie, zatrzymywali konwoje sprzętu żywą ścianą. I wszyscy razem sugerowali jedyną prawdziwą drogę do utraconej Rosji.
Wszyscy zrozumieli: na każde jutro trzeba zapracować. Ukraina musiała stanąć, państwo powinno mimo wszystko stanąć. I mimo wszystko nasza Ukraina musiała pracować. Wiele tutaj zostało zrobione – nigdy wcześniej nie pokazywaliśmy tego obiektu. Teraz jest oczywiście pusto, ale na początku wojny. . . na początku wojny były tu setki ludzi. Pracowałem tutaj, potem poszedłem na górę, zwróciłem się do was, do ludzi.
Tu był nasz zespół, rząd, codzienne spotkania z wojskiem, rozmowy, szukanie rozwiązań – wszystko, co potrzebne, aby Ukraina przetrwała. Trzeba było dostarczyć broń. Do blokowanych przez wroga miast dostarczano lekarstwa i żywność. Mieć życie, o które Ukraina tak desperacko walczy.
I szczerze mówiąc, bywało inaczej i tutaj zabrzmiał zarówno język oficjalny, jak i język nieliteracki, bo każdy pakiet pomocowy, każda sankcja wobec Rosji, każda partia broni – to wszystko trzeba było naprawdę… naprawdę odgryźć. Aby podgryźć wiarę w Ukrainę. Spraw, aby świat się włączył. I to było kluczowe przesłanie apeli do krajów europejskich, do Kongresu USA, do większości parlamentów świata.
I do ludzi, oczywiście, do zwykłych ludzi, do milionów na całym świecie: bądźcie z nami, bądźcie z Ukrainą, wierzcie w nas, bądźcie z Ukrainą, bądźcie odważni jak Ukraina! Te apele poskutkowały, bo Ukraińcy walczyli tak, że zapierało dech w piersiach. I ten opór był widoczny z kosmosu. To było absolutnie inspirujące, więc już wkrótce wszyscy zobaczyli to niebiesko-żółte morze – tysiące ludzi z naszymi flagami na placach Europy i świata.
I tak stopniowo, z trudem, krok po kroku, cegła po cegle, Ukraina budowała oparcie, które pozwoliło jej przetrwać: kiedy przetrwaliśmy pierwszy dzień wojny, najdłuższy w naszym życiu. A potem jeszcze jeden. I jeszcze jedno. A potem tydzień. Dwa. A potem. . . i potem księżyc. I zobaczyliśmy wiosnę. Wygraliśmy, gdy wydawało się, że ten luty nigdy się nie skończy. Pierwszą wiosnę otrzymaliśmy podczas wielkiej wojny. To był punkt zwrotny i po raz pierwszy wszyscy pomyśleli: damy radę.
Ukraina może. Bardzo podoba mi się to zdanie, które wszyscy wówczas zamieścili. To osobliwe podsumowanie pierwszego etapu wojny na pełną skalę, kiedy Ukraina powiedziała: „Myślisz, że upadłem na kolana? Właśnie zawiązałem buty”. A była przed nami droga. I nawet ten długi tunel nie może pomieścić milionowej części bólu, jakiego doświadczyła Ukraina w tym czasie. Ból, który Rosja przyniosła każdej naszej rodzinie, każdemu ukraińskiemu sercu.
Butch Irpin Brodata dama Masowe groby. Gostomel. "Marzenie". Charków. Mikołajów ODE. Zapora Kachowska. Zaporoże elektrowni jądrowej. Krzemieńczuk i Krzywy Róg. Tarnopol i Lwów. Oleniwka Chasów Jar. Kijów. „Ochmatdit”. Stacja Kramatorsk. Zabawka. Mariupol Teatr Dramatyczny Napis „Dzieci”. Odessa. Budynek wielokondygnacyjny. Dziewczyna. Trzy miesiące. Wilńańsk. Poporodowy. Dziecko. Dwa dni. . . Mężczyźni tak się nie kłócą. Ludzie tak się nie zachowują. Ukraińcy tego nie zapomną.
I niech te strzały zobaczą wszyscy, którzy nie mają sumienia, którzy wciąż wyciągają rękę do rosyjskiego zła i wciąż kupują ropę od Putina. Ale przez cały ten czas nie pozwalamy, aby gniew zżerał nas od środka, Ukraińcy zamieniają własną wściekłość w energię do walki i udowadniają: można nas zmusić do zejścia do skarbca, ale Ukrainy w podziemie nie da się wiecznie zepchnąć. Na pewno powstaniemy, wrócimy, walczymy dalej, bo walczymy o życie.
O prawo do stania na swojej ziemi, do oddychania powietrzem. I Ukraina dobrze zna te uczucia, gdy mimo wszystko po odparciu wspinamy się w górę i gdy ze schronu wznosi się wraz z nami nadzieja, zawsze leci ku niebu, gdy ukraińska flaga wznosi się w górę – gdy wraca i wraca tam, gdzie powinna być. I to jest kolejny ważny etap naszej walki, kiedy Ukraina nie tylko stawiała opór i nie tylko utrzymuje swoją obronę, ale także kiedy Ukraina się poddała.
Kiedy całe miasta tworzyły historię. Miasta bohaterów. Miasta bohaterów. Który poszedł do przodu. Były pierwsze ofensywy, pierwsze sukcesy i coś, czego nie da się zapomnieć: pierwsze oczy – oczy Ukraińców, którzy na swoje czekali. Balaklia, Izyum, Kupyańsk, Chersoń. I wszyscy widzieli, jak gonili okupantów z obwodu kijowskiego, sumskiego, czernihowskiego. I wszyscy dowiedzieli się o ukraińskim teleporcie dla wrogów do innego świata - Czornobajówce.
Widzieli, jak rosyjskie ultimatum stały się gestami dobrej woli. Jak Zmeiny znów stało się nasze. Jak słowo „bawełna” nabrało nowego znaczenia i jak się cieszyliśmy, gdy w Rosji usłyszano pierwszą „bawełnę”. To nie jest przechwalanie się, po prostu tak brzmi sprawiedliwość po ukraińsku. Brzmi „stugna”, „olcha”, „Neptun” i dudnienie, z jakim krążownik „Moskwa” opadł na dno. Wtedy było to wydarzenie, później stało się tradycją.
Nic innego nie rozgrzewa duszy Ukraińców tak bardzo, jak nagrania przedstawiające płonące obiekty wojskowe wroga i jego rafinerie. Kiedy coś takiego miało miejsce po raz pierwszy, była to ważna wiadomość. Teraz - prawie codziennie. A to, co wydawało się fantastyczne, teraz stało się normą. „Patrioci”, „iris”, „nasamsy”, F-16. I coś więcej: nasza broń, nasz zasięg.
Tylko zdaj sobie sprawę: Ukraina przeszła od punktu, w którym wręczano nam „Bronics”, do punktu, w którym sami zarabiamy ponad 3 miliony efpiwiszok rocznie. Od czasu kiedy podziwialiśmy "oszczepy" i "bairaktary" do dnia kiedy mamy własnego "Stycznia", "górę", "wampira", "palnika", "piekło", "rutę", "flaminga". Od prośby o zamknięcie nieba po możliwość zestrzelenia setek „shaheed” w ciągu nocy. Od jeży i fortyfikacji na ulicach Kijowa po operację kurską i „Sieć”.
Ale i to nie wystarczy – zrobimy więcej, bo Rosja niestety nie ustaje i wszelkimi metodami walczy przeciwko pokojowi, przeciwko nam, przeciwko ludziom. Putin rozumie, że nie jest w stanie pokonać Ukrainy na polu bitwy, a „druga armia świata” toczy wojnę z wieżowcami i elektrowniami. A teraz Ukraińcy pokonują najcięższą zimę w historii. I terror niemal każdej nocy. I nie wiem, kto inny przeżyłby coś takiego, nie załamany, nie wstrząśnięty. Ukraińcy to robią.
Na pewno jest to bardzo męczące. Jakie inne osoby mogą to zrobić? Pomimo wojny, tych wszystkich ataków, wszystkich prób pokonania zła, pokonania rozpaczy, rozpaczy. I trzymaj się. I pozostańcie zjednoczeni. A przy tym wszystkim - aby uzyskać rezultaty wszędzie. Regeneruj się za każdym razem po atakach. Zawsze wypełniajcie naszą obronę powietrzną rakietami. Idź do pracy każdego ranka. Stale utrzymuj pozycje. Rozmawiać ze światem jak z równymi sobie.
Wygrać kandydaturę do UE, wrócić do domu tysiące naszych więźniów. I uczyńcie każdą platformę międzynarodową – od Davos po ONZ – proukraińską. Sprawienie, że głos Ukrainy będzie głośny na świecie, wygrana na Eurowizji, zabranie do domu Oscara i Bafty, bycie absolutnym mistrzem świata w boksie i udowodnienie, że Ukraińcom przysługuje zaszczyt najwyższego testu, jest o wiele cenniejsze niż jakiekolwiek złoto tego pozbawionego kręgosłupa MKOl.
Z każdego takiego czynu, ze wszystkich takich kroków, osiągnięć, małych zwycięstw, tworzy się wielka Ukraina. Duży, bo ma ciebie. Ludzie, którzy inspirują planetę. Pamiętamy, jak na początku tej wojny na Ukrainę przybyli pierwsi zagraniczni przywódcy. A określenie „oficjalna wizyta” ani na jotę nie jest w stanie oddać, czym były dla nas te spotkania.
Zrozumieliśmy, kto tak naprawdę jest naszym bratem i przyjacielem, który się nie bał, nie wahał się, który zachował swoje imię i nie martwił się, jak nie rozgniewać Putina. Chcę podziękować każdemu przywódcy, który wybrał jasną stronę historii – wybrał Ukrainę. W Europie, USA, Kanadzie, Japonii, Australii. Wszystkim, każdemu, kto jest z nami. I naprawdę chcę tu kiedyś przyjechać z Prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Wiem na pewno: dopiero po wizycie na Ukrainie i zobaczeniu na własne oczy naszego życia i zmagań, poczuciu naszego narodu i tego morza bólu, tylko po to, aby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi w tej wojnie. I przez kogo. Kto tu jest agresorem? Na kogo trzeba wywierać presję. Zrozumieć, że Ukraina chroni życie, walczy o nie. I nie jest to walka uliczna. To atak chorego państwa na suwerenne i zrozumienie, że przyczyną tej wojny jest Putin.
On jest przyczyną początku i przeszkodą w jego końcu. I konieczne jest ustawienie Rosji na właściwym miejscu, aby zapanował prawdziwy pokój. Mówią, że czas leczy rany. Nie jestem pewien. Przynajmniej nie wiem, ile czasu zajmie zagojenie wszystkich naszych ran. Wszystkie te bolesne pytania „ile?”, które sprawiają, że płoniesz od środka. Ile łez wylano? Ile ataków, podstępnych ciosów? Ile blizn na sercu? Ile flag jest na naszych cmentarzach? Ile nazwisk? Da Vinci. Tost Jus.
Żeka Cicho. Północ. Petryczenko. Matsiewski Żeglarz Witalij Skakun. Pilot Oleksandr Oksanczenko. Daria Łopatina, Delta. Lana Chornogórska, Sati. Julia Berezyuk. Małgorzata Polovinko. Tysiące, tysiące bohaterów, którzy oddali życie, aby Ukraina żyła. Nasi wojownicy obrony. Nasi aniołowie stróże. Jestem pewien, że powiedzieli Bogu całą prawdę o tej wojnie. O tym, jak się bronimy. Chronimy naszą ziemię, życie, niepodległość, naszą kulturę, historię, naszą Sofię, nasz naród.
Tysiąc czterysta sześćdziesiąt dwa dni wojny na pełną skalę. Dwanaście lat od początku agresji Rosji. Dla kogoś - całe życie. Oczywiście wszyscy chcemy, żeby wojna się skończyła. Ale nikt nie pozwoli na koniec Ukrainy. Chcemy pokoju. Silny, dostojny, długi. A przed każdą rundą negocjacji daję naszemu zespołowi bardzo jasne wytyczne.
Zawsze następuje to po zamkniętych dekretach, ale na pewno nie zdradzę tajemnicy państwowej, jeśli powiem moje główne przesłanie: nie unieważniać tych wszystkich lat, nie dewaluować całej walki, odwagi, godności, wszystkiego, przez co przeszła Ukraina. Nie możesz, nie możesz tego oddać, zapomnieć, zdradzić. Dlatego jest tak wiele rund negocjacji i walki o każde słowo, o każdy punkt, o prawdziwe gwarancje bezpieczeństwa, aby porozumienie było mocne.
Historia przygląda się nam uważnie. Porozumienie trzeba nie tylko podpisać, trzeba je zaakceptować – zaakceptować Ukraińcy. Drodzy ludzie! Siłą, która utrzymywała nas przy życiu przez te wszystkie lata, jesteście Wy, nasi ludzie. Naszą opozycją jesteście Wy. Ukraińcy. Ukrainki Każdy, kto się nie poddaje. Może nasze oczy są zmęczone, ale plecy są niezachwiane. Chcę podziękować każdemu, kto dźwiga na swoich barkach niezależność. Każdemu wojownikowi - o siłę.
Waszym rodzicom, dzieciom, żonom, mężom - o wytrwałość. Dziękuję wszystkim, którzy swoją pracą wzmacniają Ukrainę. Kto wnosi światło i ciepło do naszego domu. Kto leczy, wolontariuszy, kto uczy. I kto studiuje na uniwersytecie lub w szkole. Ale uczy się najważniejszego – być człowiekiem, być Ukraińcem. Jestem z ciebie dumny. Wierzę w każdego. Do wszystkich, do których mam zaszczyt zwrócić się bez przesady: wielkich ludzi wielkiej Ukrainy.
Wspominając początek inwazji i patrząc na dzień dzisiejszy, mamy pełne prawo powiedzieć: broniliśmy niepodległości, nie straciliśmy państwowości, Ukraina istnieje i nie tylko na mapie. Ukraina jest przedmiotem stosunków międzynarodowych. Nasza stolica to Charków, Sumy, Czernihów, Dniepr, Zaporoże, Kramatorsk, Odesa, Lwów i inne miasta. Putin nie osiągnął swoich celów. Nie złamał Ukraińców. Nie wygrał tej wojny.
Uratowaliśmy Ukrainę i zrobimy wszystko, aby wywalczyć pokój. I żeby była sprawiedliwość. Wiosna już za niecały tydzień. Pokonujemy najcięższą zimę w historii. To jest fakt. I jest to bardzo trudne. Nie jest to łatwe dla was wszystkich. Ale tak jak pierwszego dnia wojny, my nadal budujemy nasze jutro – krok po kroku, przypadek po przypadku, zwycięstwo za zwycięstwem. A każdy wynik, każdy sukces, każde „Ukrainie się udało” to zasługa Was wszystkich. Ukraińcy.